środa, 24 października 2012

ż.

nie łatwo zebrać na nowo myśli
jeszcze trudniej je znów zburzyć
najciężej jest zachować wiarę
nie w boga czy anioły tylko w ludzi

niedziela, 21 października 2012

..

Witaj nieznajomy
zmierzasz w tą stronę co ja?
dobrze,możemy iść razem
wszak łączy nas chwila
i w prostej drodze siła
lecz kiedy rozwidlać się będzie
złap mnie mocno za rękę
albo poleje się krew
albo spadną srebrne łzy
czy złotem zaczniesz lśnić
a niebo będzie bez chmur?
czy srebrne łzy dopełnią
taflę mych wód?
czy droga stanie się polaną
a ja bystrą sarną?
całe życie w posiadaniu
ma złodziej nieświadomości
nie chcę już pytań
nie chcę odpowiedzi
przestaję chcieć
zaczynam wreszcie żyć
i smak czuć pierwszy raz
i czuć wzrok świata
lepiej od razu stracić dłonie

środa, 8 sierpnia 2012

obok

linia po której stąpam
jest głosem obcych słów
deszcz jak antidotum
pozbawia mnie Ciebie
układa do moich stóp
na krawędzi snu zbladł
zbity z cierni ołtarz snów
już nie w tym rytmie
układa się w głowie grób
znów poczułam znaki
przy moim uchu warg ruch
może chwiejnie i niepewnie
tańczę na  linni cienkiej
zarzucaj,prowadź,mów

czwartek, 26 lipca 2012

klątwa


myśli rozbiegły się jak żuki
posłałam je w powietrze
niech się mnożą
niech tworzą nowe poczwary
i niech zdychają
ja już ich nie chcę
powietrze straciło moc
od dawna duszę się
powietrze myślami było też

mój charakter to benzyna
Twoje słowa to zapalniczka

z tego mógł wyjść tylko pożar

samotnie płonę

zostawiam Ci Twoje potomstwo


własnie wciągnąłeś synka
tak,wiem
w sieci kreatora wcinam żądło
ja nie umiem inaczej
niech pieprznie,niech się zepsuje
światła niech ujrzą blask
niech wywali w powietrze nas!

a we mnie tylko cichy wrzask...

ja nie mam nawet łez
gdzieś w środku zimny głaz
tylko krew wrze jak woda
woda na herbatę.
Jestem suplementem
Trzeba go popić

Tego wymaga chemia miłości
nie moge tu tkwić
nie mogę plątać się
nie umiem znaleźć się
nie pragnę dowiedzieć się
po prostu nie!
wiedziałam,że coś zgubiłam
po drodze rozległ się huk
lecz to nie było ważne
gdy gnałam wreszcie przed siebie
w drodze powrotnej znalazłam
to był zdrowy rozsądek