nie łatwo zebrać na nowo myśli
jeszcze trudniej je znów zburzyć
najciężej jest zachować wiarę
nie w boga czy anioły tylko w ludzi
środa, 24 października 2012
niedziela, 21 października 2012
..
Witaj nieznajomy
zmierzasz w tą stronę co ja?
dobrze,możemy iść razem
wszak łączy nas chwila
i w prostej drodze siła
lecz kiedy rozwidlać się będzie
złap mnie mocno za rękę
albo poleje się krew
albo spadną srebrne łzy
czy złotem zaczniesz lśnić
a niebo będzie bez chmur?
czy srebrne łzy dopełnią
taflę mych wód?
czy droga stanie się polaną
a ja bystrą sarną?
całe życie w posiadaniu
ma złodziej nieświadomości
nie chcę już pytań
nie chcę odpowiedzi
przestaję chcieć
zaczynam wreszcie żyć
i smak czuć pierwszy raz
i czuć wzrok świata
lepiej od razu stracić dłonie
zmierzasz w tą stronę co ja?
dobrze,możemy iść razem
wszak łączy nas chwila
i w prostej drodze siła
lecz kiedy rozwidlać się będzie
złap mnie mocno za rękę
albo poleje się krew
albo spadną srebrne łzy
czy złotem zaczniesz lśnić
a niebo będzie bez chmur?
czy srebrne łzy dopełnią
taflę mych wód?
czy droga stanie się polaną
a ja bystrą sarną?
całe życie w posiadaniu
ma złodziej nieświadomości
nie chcę już pytań
nie chcę odpowiedzi
przestaję chcieć
zaczynam wreszcie żyć
i smak czuć pierwszy raz
i czuć wzrok świata
lepiej od razu stracić dłonie
środa, 8 sierpnia 2012
obok
linia po której stąpam
jest głosem obcych słów
deszcz jak antidotum
pozbawia mnie Ciebie
układa do moich stóp
na krawędzi snu zbladł
zbity z cierni ołtarz snów
już nie w tym rytmie
układa się w głowie grób
znów poczułam znaki
przy moim uchu warg ruch
może chwiejnie i niepewnie
tańczę na linni cienkiej
zarzucaj,prowadź,mów
jest głosem obcych słów
deszcz jak antidotum
pozbawia mnie Ciebie
układa do moich stóp
na krawędzi snu zbladł
zbity z cierni ołtarz snów
już nie w tym rytmie
układa się w głowie grób
znów poczułam znaki
przy moim uchu warg ruch
może chwiejnie i niepewnie
tańczę na linni cienkiej
zarzucaj,prowadź,mów
czwartek, 26 lipca 2012
klątwa
myśli rozbiegły się jak żuki
posłałam je w powietrze
niech się mnożą
niech tworzą nowe poczwary
i niech zdychają
ja już ich nie chcę
powietrze straciło moc
od dawna duszę się
powietrze myślami było też
mój charakter to benzyna
Twoje słowa to zapalniczka
z tego mógł wyjść tylko pożar
samotnie płonę
zostawiam Ci Twoje potomstwo
własnie wciągnąłeś synka
tak,wiem
w sieci kreatora wcinam żądło
ja nie umiem inaczej
niech pieprznie,niech się zepsuje
światła niech ujrzą blask
niech wywali w powietrze nas!
a we mnie tylko cichy wrzask...
ja nie mam nawet łez
gdzieś w środku zimny głaz
tylko krew wrze jak woda
woda na herbatę.
Jestem suplementem
Trzeba go popić
Tego wymaga chemia miłości
w sieci kreatora wcinam żądło
ja nie umiem inaczej
niech pieprznie,niech się zepsuje
światła niech ujrzą blask
niech wywali w powietrze nas!
a we mnie tylko cichy wrzask...
ja nie mam nawet łez
gdzieś w środku zimny głaz
tylko krew wrze jak woda
woda na herbatę.
Jestem suplementem
Trzeba go popić
Tego wymaga chemia miłości
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)