Łapię słowa,które wiatr zwiewa z Twoich ust
do kolekcji składam układy zaciśniętych warg
Dziś chciał wyjść przycisnąwszy do wnętrza spust
mały sojusznik moich zmyślonych skarg
Pędzące komety Twoich oczu zatrzymały powieki
Pomyślałam,że tak bardzo chcą znaleźć jakąś drogę
na mój świat wystrzelone,bliski a jednak daleki
jeden fałszywy ruch i...ja już nic zrobić nie mogę
środa, 24 kwietnia 2013
środa, 23 stycznia 2013
C.D.N?
jak to możliwe,że stać mnie na śmiech
kiedy toczy się cała wojna słów
na tej bitwie wśród słowem odbitych ech
tak mało mi wszystkiego jest znów
minutą stajesz się mi
sekundą dzielisz na pół
wieczość...i mało Cię!
nie zdążę zamknąć ust
już znowu myśl się pcha
zostań tu ile się da!
I tak nagle...Milczenie
Milczenie
trucht żółwia po terrarium
natarczywa znajoma z problemem
tłok w autobusie i śmierdzący bej
Milczenie
Usprawiedliwia się sen
kropla z czoła gna pod brodę
i pies na spacer też chce gnać
Milczenie
Z głośników rozbrzmiewa muzyka
Coraz bliżej pora spać
Coraz głośniej kogoś brak...
kiedy toczy się cała wojna słów
na tej bitwie wśród słowem odbitych ech
tak mało mi wszystkiego jest znów
minutą stajesz się mi
sekundą dzielisz na pół
wieczość...i mało Cię!
nie zdążę zamknąć ust
już znowu myśl się pcha
zostań tu ile się da!
I tak nagle...Milczenie
Milczenie
trucht żółwia po terrarium
natarczywa znajoma z problemem
tłok w autobusie i śmierdzący bej
Milczenie
Usprawiedliwia się sen
kropla z czoła gna pod brodę
i pies na spacer też chce gnać
Milczenie
Z głośników rozbrzmiewa muzyka
Coraz bliżej pora spać
Coraz głośniej kogoś brak...
sobota, 19 stycznia 2013
gdzieś
czy znasz to uczucie,które pcha cię do przodu
uczucie które towarzyszy w postaci głodu?
w zwierzę zamienia,instynktem wiodące
gdzieś przed siebie,za czymś gnające?
Jak wytwór mistrza, bezwaładnie istnieje
gdzieś kreski czy konturu brak widnieje
Czegoś niedosyt,może kiedyś żyło się już
może wspomnień wcześniejszych nie spowił kurz?
może do śmierci dopełnić się trzeba
nie można odejść nie zaznawszy na ziemi nieba...
może nie ta droga dla nas jest wydeptana
gdzieś krótsza i bliższa droga niepoznana?
gdy sen ci bliższy niż historie szeptającyh
może tam tkwi odpowiedź dla szukających?
uczucie które towarzyszy w postaci głodu?
w zwierzę zamienia,instynktem wiodące
gdzieś przed siebie,za czymś gnające?
Jak wytwór mistrza, bezwaładnie istnieje
gdzieś kreski czy konturu brak widnieje
Czegoś niedosyt,może kiedyś żyło się już
może wspomnień wcześniejszych nie spowił kurz?
może do śmierci dopełnić się trzeba
nie można odejść nie zaznawszy na ziemi nieba...
może nie ta droga dla nas jest wydeptana
gdzieś krótsza i bliższa droga niepoznana?
gdy sen ci bliższy niż historie szeptającyh
może tam tkwi odpowiedź dla szukających?
środa, 14 listopada 2012
moja religia
Poszukiwanie, wypatrywanie
nocne ślady, opanowanie
oczy, żywot, beztroska
potem znów wilgotna gorączka
Szpilki, włosy, gdzieś pomiędzy ja
ból głowy, lecz ciągle się da!
zmysły jak radar czułe
duch nadziei, coś pulsuje
usta, zapach, męski głos
teraźniejszość, charakteru los
Poprawiam kosmyk włosów
Nieskończony wyobraźni zasób!
Ile jeszcze mam przestrzeni?
Czy ta chwila tak mnie zmieni?
Gdzie granicę swe wytyczę
gdy w ramionach schowam się?
Ile jeszcze słów usłyszę
żeby przestać wtululać się?
Wargi pewnie składają litery
ucho w treść je przemieni
Słowa ciągłe, płyną karminu wodą
Filtr przez serce ciągłą szkodą
gdy w płyn wpadną pewne frazy
przebłyskują w nich obrazy
a czuły dotyk tak rujnuje
że gdy go zbraknie-widać dziurę
W miejscach oddechem naznaczonych
spływa krew z ran wyrzeźbionych
Uciekam blada, nabrać ze źródła krwi
skupienie, cisza, samotność i łzy
Żyję z wampirami ospałymi miłością
żywymi trupami karmionymi podłością
lecz ciągle jestem, ciągle szukam
już nie zwlekam, siebie nie oszukam
zdejmuję buty, ubranie, noc
wchodzę pod ciepły, bezpieczny koc.
Niewyczerpany potencjał nie zniknął
Wiara w człowieka jest moją religią.
nocne ślady, opanowanie
oczy, żywot, beztroska
potem znów wilgotna gorączka
Szpilki, włosy, gdzieś pomiędzy ja
ból głowy, lecz ciągle się da!
zmysły jak radar czułe
duch nadziei, coś pulsuje
usta, zapach, męski głos
teraźniejszość, charakteru los
Poprawiam kosmyk włosów
Nieskończony wyobraźni zasób!
Ile jeszcze mam przestrzeni?
Czy ta chwila tak mnie zmieni?
Gdzie granicę swe wytyczę
gdy w ramionach schowam się?
Ile jeszcze słów usłyszę
żeby przestać wtululać się?
Wargi pewnie składają litery
ucho w treść je przemieni
Słowa ciągłe, płyną karminu wodą
Filtr przez serce ciągłą szkodą
gdy w płyn wpadną pewne frazy
przebłyskują w nich obrazy
a czuły dotyk tak rujnuje
że gdy go zbraknie-widać dziurę
W miejscach oddechem naznaczonych
spływa krew z ran wyrzeźbionych
Uciekam blada, nabrać ze źródła krwi
skupienie, cisza, samotność i łzy
Żyję z wampirami ospałymi miłością
żywymi trupami karmionymi podłością
lecz ciągle jestem, ciągle szukam
już nie zwlekam, siebie nie oszukam
zdejmuję buty, ubranie, noc
wchodzę pod ciepły, bezpieczny koc.
Niewyczerpany potencjał nie zniknął
Wiara w człowieka jest moją religią.
czwartek, 1 listopada 2012
podróż po skarb
szukałam w dłoniach innych odpowiedzi
w szeptach zmysłowych,w szeptach spowiedzi
zaglądałam tam, gdzie nikt nie powienien
szukałam kogoś,kto jest wszystkiemu winien
widziałam życie w śmierci i samotności
i koniec człowieka w namiętnej bliskości
myśli ślizgały się po wszystkim co znałam
fałszywe słowa,gesty,ja już wszystkie poznałam!
traciłam świadomość,soczewka dna przeklęta...
przychodziła trzeźwość i bolesna udręka
a niech będzie ten stan,te mętne oczy i łzy
niech będzie śmierć,samotność i Ty
niech będzie całe życie,całe calutkie moje
w tym ciele,w tym duchu,ja już tak wolę
i moje odciski,rany,kolorowe siniaki
w tym miejscu stoję i oglądam znaki
a w głowie pełno niecierpliwych snów
których nie opisze żadne ze znanych słów
zbiorę je i zasieję na żyznej glebie
zrobię zdjęcie z lotu ptaka,zobaczę siebie!
w szeptach zmysłowych,w szeptach spowiedzi
zaglądałam tam, gdzie nikt nie powienien
szukałam kogoś,kto jest wszystkiemu winien
widziałam życie w śmierci i samotności
i koniec człowieka w namiętnej bliskości
myśli ślizgały się po wszystkim co znałam
fałszywe słowa,gesty,ja już wszystkie poznałam!
traciłam świadomość,soczewka dna przeklęta...
przychodziła trzeźwość i bolesna udręka
a niech będzie ten stan,te mętne oczy i łzy
niech będzie śmierć,samotność i Ty
niech będzie całe życie,całe calutkie moje
w tym ciele,w tym duchu,ja już tak wolę
i moje odciski,rany,kolorowe siniaki
w tym miejscu stoję i oglądam znaki
a w głowie pełno niecierpliwych snów
których nie opisze żadne ze znanych słów
zbiorę je i zasieję na żyznej glebie
zrobię zdjęcie z lotu ptaka,zobaczę siebie!
środa, 24 października 2012
ż.
nie łatwo zebrać na nowo myśli
jeszcze trudniej je znów zburzyć
najciężej jest zachować wiarę
nie w boga czy anioły tylko w ludzi
jeszcze trudniej je znów zburzyć
najciężej jest zachować wiarę
nie w boga czy anioły tylko w ludzi
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)